„Sesja”, czyli synteza zła



„Sesja” to pierwsza nowela w moim dorobku. Dotąd pisałem opowiadania, całkiem ich sporo powstało, ale noweli zwanej też przez niektórych mini-powieścią jeszcze nie popełniłem. Skąd zamysł na taki utwór? Po pierwsze miałem ochotę napisania szybkiej, skondensowanej, ale i mrocznej historii. Minimum wątków pobocznych i opisów, maksimum akcji.

Po „Poloniście” który rozbudował się do dwóch części i wielu fabularnych odnóg, taka syntetyczna historia miała dać mi nieco wytchnienia, oraz zapewnić dobrą zabawę podczas pisania. I tak się stało. Tworząc „Sesję” odczuwałem niemałą frajdę, choć to radość nieco perwersyjna, bo tematyka noweli jest dość mroczna. Ale jaki inny może być thriller?

Kolejną motywacją była chodząca za mną od dłuższego czasu chęć stworzenia mocnego czarnego charakteru. Takiego z dna piekieł, jednowymiarowego, oczywistego złola, może nawet nieco komiksowo przerysowanego. Tak powstał Dżingis. Ludzki diabeł prześladowca z wypaloną, pustą duszą. Są i jego ofiary stojące na przeciwległym krańcu skali człowieczeństwa.

Punkt zwrotny akcji jest mocny i brutalny, ale taki musiał być. Jak inaczej wytłumaczyć absolutne zdruzgotanie głównych bohaterów i podjęcie decyzji stojące w sprzeczności z ich charakterami? Jest i trzeci motyw, czyli zemsta. Toksyna, która napędza destrukcyjne działania i niszczy wszystko dookoła. Może tym razem przyniesie spokój i ukojenie?

Przekonajcie się jak mi wyszła ta mikstura. Zachęcam do lektury „Sesji”.

Sebastian Imielski

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry