„Sesja”, czyli synteza zła
Sylwester Cichy jest nauczycielem z powołania. Spełnia się jako polonista, pracując w elitarnym liceum w Gdyni. Jego poukładane życie wpada w turbulencje, gdy z sąsiadującej z liceum podstawówki znika bez śladu ośmiolatek.
Sylwester Cichy jest nauczycielem z powołania. Spełnia się jako polonista, pracując w elitarnym liceum w Gdyni. Jego poukładane życie wpada w turbulencje, gdy z sąsiadującej z liceum podstawówki znika bez śladu ośmiolatek.
Polonista budował się w mojej głowie tygodniami. Jako taksówkarz w Trójmieście krążyłem pomiędzy dzielnicami metropolii obmyślając wątki.
„Fundację” pierwszy raz czytałem w szkole średniej i nie porwała mnie. To były lata 90, wtedy czytało się Ludluma, Folletta, space opery i sagi fantasy.